10 Rzeczy, Które Warto Wiedzieć Przed Przeprowadzką Do Niemiec

Do Niemiec przeprowadziłam się na początku 2013 roku. Nie jechałam w ciemno, dostałam propozycję pracy w firmie matce. Przed samym przyjazdem mój proces decyzyjny nie był zbyt długi – myślałam wówczas, że Polska i Niemcy są dość podobne – kulturowo, pogodowo, kulinarnie… Założyłam, że przy moim dość przyjaznym usposobieniu nie powinnam mieć kłopotu z adaptacją. Okazało się jednak, że moje wyobrażenia o Niemczech i o Niemcach nie mają zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością.
Co było dla mnie największą niespodzianką? Oto 10 rzeczy, które mnie  zaskoczyły najbardziej:

1. MIESZKANIE. Przygotuj się na pustki.

Wynajmowanie mieszkania nie jest niczym niezwykłym, jednak wynajmując mieszkanie w Niemczech należy się liczyć z tym, że będzie puste. To nie znaczy nie umeblowane w polskim rozumieniu – będzie puste. Nie będzie w nim nic: pralki, kuchni (w znaczeniu mebli kuchennych), lodówki, szafek i lutra w łazience, lamp. Zero. Z sufitu będą pewne wisieć żarówki na kablu. Słyszałam też o dość ekstremalnym przypadku, że poprzedni wynajmujący zabrał nawet ze sobą deskę klozetową („bo przecież za nią zapłacił” – nie dziwiło to moich niemieckich znajomych).

2. RECYKLING w ujęciu niemieckim to wyższa szkoła jazdy. 

W swoim niemieckim domu mam 4 kosze na śmieci i rozpiskę, kiedy i z jaką częstotliwością odbierają jakie. Makulatura – poniedziałki, raz na miesiąc; bio – czwartki, co tydzień; plastiki – środa, raz w miesiącu; tak zwane „wszystko inne” – czwartki, co dwa tygodnie. Do tego oddzielnie zbieram butelki (zarówno plastikowe, jak i większość szklanych) oraz puszki po napojach bo płaci się za nie kaucję. Po oddaniu do specjalnej maszyny w sklepie można ją odzyskać. Szkło inne (np. puste słoiki lub butelki po winie) zbieram też oddzielnie bo należy je wyrzucać do specjalnych kontenerów.

3.OBSŁUGA KLIENTA? Nie istnieje.

Temat rzeka. Z moich doświadczeń wynika, ze obsługa Klienta pozostawia wiele do życzenia. Pomimo powiedzenia „Der Kunde ist König” odpowiadajace mniej wiecej naszemu „Klient nasz pan”, rzeczywistość wyglada nieco inaczej. Przykładem moze byc zamawianie uslug lub dostawa zamowionych np. mebli (w końcu mieszkanie wynajęliśmy bez mebli więc kupić trzeba, internet też by się przydał).
Czas dostawy/montażu: poniedziałek za 2 tygodnie, 8-18. Czy jest możliwe jest precyzyjniejsze określenie godzin dostawy? Tak. Kurier przyjedzie między „8-12” Czy kurier może wcześniej zatelefonować i dokładniej określić godzinę przyjazdu? Niestety nie ma takiej możliwości. Yupi!
4. BANKOWOŚĆ. Powrót do przeszłości. 
VISA i Mastercard to chyba najpopularniejsze standardy kart płatniczych w Polsce. A płatnosci zbliżeniowe staja sie czyms niemal powszechnym. Przelewy zatwierdzane hasłem smsowym też niczym nadzwyczajnym nie są. Przyzwyczajona do polskich (wielkomiejskich?) standardów oczekiwałam podobnych rozwiązań w Niemczech. Zonk. Witamy w świecie Maestro i płatności internetowych zatwierdzanych TANem…
5. NIEDZIELA BEZ ZAKUPÓW
Niedziela to dzień dla rodziny. Zapomnij o zakupach. Handlowe niedzele zdarzaja sie 2-3 razy w roku i jest to wydarzenie naprawdę niezwykłe więc tłumy są wówczas niewyobrażalne.
Jesli jesteś osobą, która lubi zakupy w weekend – musisz zmienić przyzwyczajenia. Dobra wiadomość jest taka, że otwarte są restauracje więc przynajmniej można się ruszyć z domu. Bilans tygodniowy musi się jednak zgadzać więc restauracje odbierają sobie wolny dzień w ciągu tygodnia. Na szczęście lub nieszczęście nie wszystkie w tym samym.
6. ODLEGŁOŚCI liczone w godzinach a nie w kilometrach. 
Niemcy to prawdopodobnie jedyny kraj, gdzie odległość mierzy się w godzinach jazdy  a nie w kilometrach.Nie wiem czy to pragmatyzm, czy co innego ale faktem jest, że na lotnisko do Frankfurtu mam 2,5h, do Monachium 2h a do Stuttgartu 1,5h. Ile kilometrów do każdego nich? Pojęcia nie mam. I nawet nie będę się starała zapamiętać.
Z Warszawy do siebie mam jednakowoż 1100 km.
7. MIKSOWANIE NAPOJÓW. 
Niemcy są mistrzami w mieszaniu wszystkich możliwych napojów ze sobą. Piwo z lemoniadą, piwo z colą, cola z lemoniadą, soki z wodą gazowaną, wino z wodą… Najbardziej popularnym miksem jest Apfelsaftschörle czyli sok jabłkowy z wodą gazowaną (czyli classic). Wygląda jak piwo wiec przez dość długi czas nie mogłam wyjść z podziwu ze większość Niemców do lunchu pije alkohol. Po około półtora roku pobytu sama z siebie zamówiłam Apfelsaftschörle. I muszę przyznać, że jest całkiem niezły.
8. PRZYSIADYWANIE SIĘ do stolika w restauracjach.
Do tego przyzwyczaić się nie mogę. Nie jest jednak niczym dziwnym dla Niemców takie oto zachowanie: przy, dajmy na to, 6 osobowym stoliku w restauracji siedzą 3 osoby. Wszystkie inne stoliki zajęte. Co robi Niemiec? Podejdzie do twojego stolika i spyta czy może się przysiąść. Niby ok, pragmatyczne… ale… osobiście dziwnie się czuję siedząc przy stoliku z obcymi mi ludźmi.
9. GEMA czuwa. Limitowany You Tube i Facebook.
Jesteś fanem you tuba i filmów na Facebooku? Nie wybieraj Niemiec jako kraju zamieszkania. Wysoce prawdopodobne jest, że spory odsetek filmów nie będzie tu dostępny ze względu na prawa autorskie do muzyki.
10. UWAGA PIESZY! 
To mnie zaskoczyło pozytywnie. Nieważne czy jesteś w mieście, czy na wsi – jeśli jako pieszy zbliżasz sie do przejścia – kierowcy się zatrzymają. Kiedyś nieopatrznie przystanęłam w pobliżu przejścia odpisujac na smsa. Nie zwróciłam uwagi, ze zatrzymały sie nadjeżdżające auta. Efekt? Klakson przypominajacy mi że powinnam przejść bo oni czekają…
Mieszkasz w Niemczech? Co Ciebie zaskoczyło tu najbardziej?